czwartek, 3 lipca 2014

Spotkanie po latach :)

W sobotę zaskoczył nas telefon, zadzwoniła nasza koleżanka z którą nie mieliśmy kontaktu przez kilka lat.
Ucieszyliśmy się gdy powiedziała że jest blisko i że w niedzielę chciałaby nas odwiedzić :)


 Lidka, bo tak ma na imię przyjechała w nasze okolice aż z Nakła nad Notecią, to kawał drogi, zabrała ze sobą synka Sajmona i córkę Stellę i babcię :)
Muszę zdradzić że ma ona wielkie szczęście w konkursach, to niebywałe ale i oczywiście tym razem również coś wygrała, był to weekendowy pobyt w Hotelu z termami ,, Bania ,, w Białce Tatrzańskiej :)


 Oprowadziliśmy naszych gości po naszej polanie, pokazaliśmy wielki wykop, który jak tylko uzbieramy na folię zamieni się w wielki staw kąpielowy z naturalnym filtrem biologicznym.





 Był to króciutki pobyt a tyle tematów do omówienia, buzie się nam nie zamykały :)


,, Dwa kroki ,, od nas a więc na dole we wsi mamy piękny kompleks boisk gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie. Zabraliśmy całą ekipę i zjechaliśmy na Orlik by przetestować nową piłkę nożną, którą chłopcy dostali na zakończenie roku szkolnego :)



 Niespodziewanie tuż przed zjazdem zaszedł do ans kolega Andrzej, pograliśmy sobie wszyscy, było przesympatycznie i wesoło :)




 Lidka też uwielbia robić zdjęcia i bez aparatu się nie rusza jak ja :)



 Prawie jak zdjęcie ze szkolnej ławy z Bydgoszczy gdzie razem chodziłyśmy do jednej klasy Liceum Sztuk Plastycznych.


 To niezwykłe, ale cóż ma począć siostra starszych braci, Amelka zna już nawet reprezentację Brazylii i jej flagę, nocami razem z Kubą i Julkiem ogląda mecze piłki nożnej :)





 Dzieci pokazały klasę, może gdyby pielęgnować w nich ten zapał do piłki, kiedyś mielibyśmy niezłą reprezentację :)







 Goooool :)


 Tak naprawdę gdy ostatnio nasze dzieci się widziały były malutkie ale to nie przeszkadzało w niczym, bardzo dobrze razem się bawiły, jakby ten cały czas był zaledwie miesiącem :)


 Po płaskim boisku biega się inaczej, tutaj piłka zawsze jest bezpieczna, nie ma obawy że się stoczy i spadnie w odległą dolinę jak na Holinie w Górnej Chacie, tutaj biega się troszkę trudniej bo inne mięśnie pracują i odczuwa się to następnego dnia naprawdę dotkliwie .





 Pamiątkowa fotka zawodników :)


 Zabawę przerwał deszcz , ale nie było nam smutno bo to będą nie zapomniane ,, wspólne ,, chwile, nie wiadomo kiedy znowu się zobaczymy.


 Dzieci dokazywały do późna, trzeba było je uciszać bo my dorośli zasypialiśmy już w łóżkach a one ciągle chichotały i rozmawiały jakby chciały się wygadać za wszystkie czasy :)


 Poranne mgły zakończyły ten niesamowity czas, Lidka z dziećmi i z sympatyczną babcią odjechała do domu, mamy nadzieję że niedługo znowu nas odwiedzą, zapraszamy :)


Pozdrowionka dla Was wszystkich i do napisania, dobranoc życzy Górna Chata w Gorcach.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Imię dla kotki wybrane :) Pozdrawiamy z Górnej Chaty w Ochotnicy Górnej :)


 Całkiem niedawno został ogłoszony konkurs na moje imię, przysłaliście masę fajnych propozycji, wszystkie bardzo mi się podobały :) Dziękuję Wam za pomoc, jak wiecie troszkę to trwało, może dlatego że w moim domu dużo się dzieje, ciągle jakieś prace i tak też musiałam troszkę poczekać na wybór tego jedynego imienia dla mnie :) 



Podobały mi się imiona Neva, brzmi tak dostojnie, Gorka jest troszkę tajemnicze a zarazem swojskie i takie które bym osobiście zostawiła to LESIA , ale mój pan który wabi się Leszek coś nie chciał się zgodzić, chociaż dzieci bardzo prosiły, to przecież one miały zdecydować które z tych wszystkich pięknych imion wymyślonych przez Was kochani mi zostanie nadane :) 


 Może to i dobrze że nie Lesia , jakbym coś zbroiła to pewnie krzyczeli by Lecha, albo i jeszcze inaczej .

 Tymczasem jestem sobie tutaj w Górnej Chacie, już nawet biegam po tej gorczańskiej łące, tak mi się spodobało, że nawet wysoka trawa mi nie straszna.


 Uwielbiam łapać myszki, muchy i inne stworzenia, Kasia z Leszkiem dziwią się jak taka mała kotka może być tak łowna, przecież jestem prawdziwym kotem Syberyjskim , przecież nie mogę ciągle spać i wylegiwać się na słoneczku , jak tylko zapada zmrok, ja ruszam do boju, troszkę narobię hałasu, ale cóż ja w nocy pilnuję porządku w chacie, swoimi zdobyczami chwalę się przynosząc myszki do łóżka mojej ulubionej Amelci, tylko troszkę mi się dłuży czekanie aż wszyscy się obudzą więc schrupać myszunię muszę szybciuteńko bo do rana to bym nie wytrzymała.Zostają tylko ślady na pościeli ale dzięki temu Amelka ma codziennie wypraną i pachnącą gorczańskim wiatrem pościel, ja nie narzekam, ona również tylko Kasia chodzi troszkę zła na mnie bo pracy jej przybywa :)



 Julek uwielbia mnie przytulać, ja też to bardzo lubię, czasem uciekam szybko aby mieć troszkę wolności, ale lubię przyjść też sama do dzieci, są dla mnie bardzo mili, nawet czasem mnie nakarmią, kuwetę sprząta mi Kasia, póki co mogę się załatwiać jak dama, ale coś czuję że niebawem zostanie mi tylko trawa, bo kuweta zbliża się już do drzwi i pewnie już za chwilę będzie stała na polu a następnie zniknie gdzieś na zawsze a ja będę zmuszona szukać ustronnego miejsca pod krzaczkiem.Teraz to jest cieplutko i trawka pięknie pachnie, ale jak tak spadnie dwa metry śniegu to jak sobie poradzę??? :)



Opowiadają mi że kotki które mieli w poprzednim domu w Smolniku, zawsze toaletę miały na polu, może to trochę dziwne i pewnie śmiesznie wygląda ja kot skacze przez zaspy, wygląda tak jakby troszkę umiał latać , pewnie się tego nauczę bo przecież nie będę zimą siedziała w domu, uwielbiam wolność i troszkę mi szkoda niektórych kotków, które nie mogą biegać na łące lub chociaż po miejskim trawniku.


No tak tak tu sobie opowiadam a Wy ciągle nie wiecie jak mam na imię, więc wybrano Chanel , mi się podoba a Wam ??? Jak kiedyś urodzę kocięta to jedna mała koteczka zostanie z nami w Górnej Chacie i na imię będzie miała Koko :) Więc już wiecie, dodam że Leszek wybrał mi imię, dzieci zatwierdziły i już się przyzwyczaiły, mówią na mnie zdrobniale Chanelka :) 
Pozdrawiam Was cieplutko, u nas dzisiaj piękna pogoda, poleżę troszkę na słoneczku a potem pogonię za muchą i tak mi dzień zleci na samych przyjemnościach , ach to przecież takie moje kocie życie, taka moja natura :)