poniedziałek, 22 września 2014

Nowe zdjęcia w galerii Zapraszamy !!!

Nowe zwierzaczki w albumie
zapraszamy do obejrzenia
 
 
 

Świecznik z drewna na tealight pamiątka z agroturystyki Górna Chata w Gorcach w Ochotnicy Górnej :)

 
Pamiątka z pobytu w Górnej Chacie :)
 
Każdy kto ma tylko ochotę może stworzyć coś własnoręcznie, jedni tworzą podkładki pod garnki inni świeczniki na małe świeczki tealight :)
Oczywiście wszystko odbywa się w naszej pracowni pod uważnym okiem Leszka.
Taki własnoręcznie wykonany świecznik sprawia Wam bardzo dużo frajdy, to taki powrót będąc już w domu do chwil spędzonych w Gorcach niezwykłych i magicznych górach :)
 
 
 
 
 
 
Ostatnio czasu nie mamy na nic więc i pisać nie ma kiedy ale już za chwilkę obiecujemy że napiszemy Wam jak minęło lato, kto nas odwiedził i co ogólnie się działo w Górnej Chacie.
Pozdrawiamy Was cieplutko i do napisania niebawem
Kasia i Leszek Górni.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Polak Potrafi zbudujmy koziarnię dla kóz z Jolinkowa Już tylko kilka dni więc do dzieła :)


 Pamiętacie Jolkę, pewnie wielu z Was ją zna, mieszka sobie wysoko w górach, prowadzi przepiękne gospodarstwo agroturystyczne w którym mieszkają kózki karpackie, niby tak sielsko, ale pracy przy tym sporo, całymi dniami biega, to kozi ogródek, to drewno na zimę przygotowuje, gościom obiadek gotuje a między czasie kózki pilnuje, zwierzęta te uparte, mimo łąk hektarów one do Jolci kwiatków się pchają cwaniary.Tak Jolka postanowiła że marzy się jej koziarnia ,, Nowy dom dla Kózek ,, bo stara stajenka, zbyt mała, z dachu leci woda gdy deszczowa pogoda, kózki boksy mają niewygodne dla Jolki bo biedna musi się pchać przez wszystkie boksy po kolei gdy dojść chce do ostatniej kózki.
Przyjaciół ma Jolka wielu i takim sposobem z ich wspaniałej inicjatywy i z ich wielką pomocą szalona i odważna dziewczyna Beskidzkich Gór postanowiła zawalczyć o nowy dom dla kózek w projekcie Polak Potrafi :) 


 Lucynka jest już teraz dużą dorodną kózką, urodziła się w Jolinkowie u Joli w Zawadce Jaworzyny :)


 Jola jest zawsze wesoła, mimo że czasem miewa momenty zwątpienia, że zastanawia się do kąd zaprowadzi ją ta trudna i kręta droga, idzie dalej mimo wszystko :)



 Ma marzenia jak każdy, ale nie marzy o nowym aucie, sukience lub wycieczce zagranicznej, marzy o domu dla wszystkich swych kózek, aby już teraz było im ciepło, aby były szczęśliwe wtedy i Ona będzie szczęśliwa i spełniona :)


 Pomaga nam wszystkim, zamawia u nas nietypowe prezenty dla swej kochanej wnuczki, dzięki niej Anielcia ma w Jolinkowie drewnianego ręcznie zrobionego konika i drewniany wózeczek ręcznie malowany w kwiatki polne jakie rosną na Jolinkowej polanie, aby mała dziewczynka zawsze pamiętała o babci i jej magicznym świecie :)


 To dzięki Joli przekonałam się że Polska jest przepiękna, że nie tylko Bieszczady są magiczne, że poszukiwania swojego miejsca na ziemi trzeba zacząć gdzieś, gdzie jeszcze jest dziko, gdzie mieszka się wysoko, gdzie na horyzoncie tylko góry i lasy :)


 Kilka lat temu kiedy to jeszcze nie wiedzieliśmy gdzie osiądziemy po sprzedaży Smolnikowych Kliamtów trafiliśmy do Jolinkowa, to kilka zdjęć z tamtego okresu, nasze pierwsze króciutkie wakacje.



 Była ,, Złota Polska Jesień ,, drzewa kolorowe, magiczne miejsce wysoko w górach, stara chata z bali i wszystkie te przepiękne klimaciarskie przedmiociki a przede wszystkim cudowna gospodyni, która mimo późnej pory naszego przyjazdu przywitała nas gorącą herbatą i swojskim ciastem, przesiedzieliśmy do późne nocy opowiadając sobie o naszej wspólnej pracy i pasji Agroturystyce :)



Było cudowanie, nie zwykle romantycznie, cieplutko i przytulnie...








Były też już kózki Gala, Hrabianka i kozioł Fidel :)






To pokoik w którym spaliśmy.






Jolcia zawsze jest otwarta i jak zapytaliśmy czy możemy przywieźć nasze kózki Rozalię i Fionę do krycia, zgodziła się bez wahania wiedziała że oznacza to więcej pracy, bo nasze dwie panienki trzeba było wydoić i nakarmić i na łąki wypuścić .



Każdy był zachwycony, dzieci bawiły się świetnie a najbardziej uradowany był Fidel cóż on wyczyniał by nowe dwie karpackie piękności zwróciły na niego uwagę :)









Ten dzionek był równie piękny, to czas kiedy to Fidel musiał pożegnać już swoje kozie dziewczyny, kozie zaloty zakończyły się, Rozalia i Fiona pomachały ogonkami na pożegnanie Jolinkowa - niezwykłego domu dla gości i wspaniałego miejsca gdzie wszystkie zwierzęta są bardzo szczęśliwe :)





Tak więc jeśli czujecie to coś, macie otwarte serca, to proszę pomóżcie kobiecie , która dzieli się tym wszystkim z Wami , z nami , pomóżmy Jej by Jej dom mógł być również dalej ,, Kozim Domem ,, bo jeśli nie uda się zebrać potrzebnej kwoty na budowę koziarni, kwoty dość dużej bo 25 tys. złotych, Jola będzie musiała jeszcze raz zweryfikować swoje marzenia, swoje życie, czy będzie mogła Ona tutaj zostać w Jolinkowej Krainie czy zdoła utrzymać w ryzach to wszystko, pragnę wierzyć że TAK bo cóż mogłaby innego robić ta szalona i dzielna dziewczyna, rudowłosa rusałka biegać tylko może po tych Jaworzynach :)
Wiem że damy radę, że Wy kochani pomożecie i za rok oglądać będziemy wspaniałą koziarnię a Jolka uśmiech będzie miała tak wielki że cała Polska i może nawet dalej za naszymi granicami zdumieni będą wszyscy :)
Pamiętajcie że czas już ucieka bardzo szybko, już tylko kilka dni do końca projektu ,, Polak Potrafi ,,
Trzymamy więc kciuki i przekazujemy Kozią deskę do krojenia dla wspaniałych darczyńców.